Jan Marek


Jan Maria Marek

Jan Maria Marek urodził się 7 kwietnia 1951 roku w Makowie Podhalańskim, zmarł 13 grudnia 2009 roku w Lublinie. Ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nałęczowie. Studia - początkowo na Wydziale Form Przemysłowych, potem na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w pracowni prof. Jerzego Bandury. Dyplom uzyskał w 1975 roku. Studia podyplomowe odbył na ASP w Warszawie. Uprawiał rzeźbę, malarstwo i rysunek. Był zapalonym żeglarzem, długoletnim prezesem Stowarzyszenia „Norwidium”, działaczem „Solidarności”, do 2005 roku - pedagogiem w szkolnictwie artystycznym.

Ważniejsze wystawy i realizacje:


Mój Tata urodził się i wychował w Makowie Podhalańskim, miejscowości prześlicznie położonej w górzystym krajobrazie. Na zboczu jednej z gór otaczających Maków leży Żarnówka, gdzie znajduje się stary rodzinny dom Marków. Na ścianach domu w Żarnówce wiszą pożółkłe rodzinne fotografie pradziadków i prapradziadków, obrazy, broń biała i palna. Szable, trochę wyszczerbione przez walczących na wielu frontach przodków, krzyżują się z bagnetami. Cały dom pełen jest książek i wiekowych dokumentów. Dzisiaj mieszka tam stryj Taty - Stanisław Marek.

Okres szkoły średniej Tata spędził w Nałęczowie. Dziadek był wtedy dyrektorem plastycznego liceum i budował szkołę. To chyba tam rozkwitła miłość Taty - do sztuki, teatru, żeglarstwa i oczywiście do mojej Mamy. Pływanie zaczął od kajaków (własnoręcznie zrobionych na szkolnych warsztatach), potem przyszedł czas na Mazury...

Na studia Tata wyjechał do Krakowa i myślę, że najchętniej by go nie opuszczał (chyba że w grę wchodziły mazurskie jachty). Nie da się ukryć, że kochał to miasto. Znał tam każdą uliczkę, zakamarek, wszyściutkie zabytki, po których oprowadzał mnie i mojego brata, kiedy byliśmy mali (strasznie nas wtedy bolały nóżki, ale „jak się jest w Krakowie, to nie można nie zobaczyć TEGO i TEGO” i mnóstwa innych rzeczy. Smok Wawelski był zawsze na końcu, żeby jakoś nas zmotywować do kontynuowania wycieczki, kiedy już nie mieliśmy siły).

Po studiach Tata podjął pracę w liceum plastycznym w Lublinie. Tu założył grupę teatralną pod nazwą  „Grupa Asteroid”, dla której pisał scenariusze przedstawień. Grupa odnosiła sukcesy nie tylko na szkolnym forum. Nieco później powstała Sekcja Żeglarska Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Lublinie. Budowa jachtów, pływanie, Mazury...

Nieraz zdarzyło mi się spotkać byłych wychowanków mojego Taty i za każdym razem było tak samo: „To pani jest córką Profesora Marka? Naprawdę? Ja z nim pływałem! To były wspaniałe czasy...” - i w tym momencie moi rozmówcy z błogim uśmiechem na ustach wracali myślami do tych niezapomnianych chwil na wodzie. Każdy, bez wyjątków. Uczniowie, którzy uczęszczali wtedy do liceum, budowali z Tatą łodzie i oczywiście pływali, „zarażali się” żeglarstwem - można powiedzieć - masowo. Niektórzy pływają do dzisiaj.

Tata aktywnie działał w lubelskim liceum, założył tam Stowarzyszenie „Norwidium”, które wspomagało młodych artystów, organizowało konkursy i nagradzało zdolnych uczniów.

Oprócz sztuk plastycznych - rysunku czy rzeźby - Tata parał się też literaturą. Od scenariuszy teatralnych spektakli, przez rodzinne historie, do wspomnień z rejsów. Był czas, kiedy trudno go było oderwać od komputera - gdzie, jako prawdziwy artysta, tworzył coraz to nowe literackie rzeczywistości...

Na pewno mogę o moim Ojcu napisać, że był osobą, która mocno oddziaływała na innych. Kreując rzeczywistość wokół siebie, Tata nie pomijał otaczających go ludzi. Był wspaniałym nauczycielem, artystą, człowiekiem, który starał się, żeby ten otaczający nas świat był lepszy; no i był moim najwspanialszym Tatą.


Maria Marek-Prus



Pracownia Artystyczna Marii Marek-Prus i Piotra Prusa